poniedziałek, 17 grudnia 2012

Dla Maleństwa


Kiedy zobaczyłam w necie te buciki, bardzo chciałam je wydziergać. W końcu nadarzyła sie okazja, gdyż wczoraj odwiedziłam koleżankę, która spodziewa się dziecka. Buciki się spodobały, co mnie niezmiernie cieszy :-)



Wzór to saartjes-bootees, druty KP 3,5, resztki białego akrylu.

Na razie tylko tyle nowości, chociaż są i inne udziergi, ale zrobić fioletom ładne zdjęcie przy takiej pogodzie  jak na razie przekracza moje możliwości, ale cóż, marny ze mnie fotograf, niestety.

wtorek, 4 grudnia 2012

***



Parę słów wyjaśnienia:
wzór jacques-cousteau-hat, druty KP 3,5, resztki akrylu - chyba nawet z domieszką czegoś, bo wełna bardzo przyjemna w dotyku i robocie, i nie skrzypi w trakcie robótki


Powyższą makatkę uszyłam na konkurs zorganizowany na forum "Szyjemy po godzinach". I chociaż nie zajęłam punktowanego miejsca ;-) to cieszę się że wzięłam w nim udział i dziękuję osobom, które na tą makatkę głosowały.

sobota, 1 grudnia 2012

Otulacz skończony

Skończyłam otulacz dla Starszej. Zdjęcie tylko w komplecie, bo sam otulacz to prostokąt (długi) wykonany ściegiem francuskim, zszyty krótkimi bokami. Córa może sie nim owinąć trzy razy ;-). Przynajmniej ma ciepło pod szyją.


Przy otulaczu kombinowałam z dwiema niebieskościami Zagrodowego BFL. A teraz coś tam sie dzierga, coś szyje, coś wyszywa.

niedziela, 25 listopada 2012

Prototypy dwa

Dzisiaj dalej w klimatach szyciowych. Pierwszą saszetkę/ piórnik uszyłam wg opisu z książki "Patchowrk dla ambitnych". Wyszedł mi mialeńtas - akurat na ładowarkę i słuchawki od mojego telefoonu. Jako usztwniacz pomiędzy dwie warstwy materiału dałam ściereczkę Jana Niezbędnego ;-), i niestety, chyba za grubą dobrałam. Wyszło jak wyszło, efekty poniżej

Jako drugi prototyp ;-) uszyłam piórnik dla Starszej. Tu z kolei są tylko dwie warstwy materiału, bez wypełnienia pomiędzy. Chociaż Córka jest zadowolona z uszytku, to ja swoje wiem ;-) i w nastepnych modelach dam jednak dodatkową warstwę, żeby wyrób był troche bardziej sztywny ;-)

Jeżeli chodzi o zabawę szyciową to nadrobiłam zaległości i mam już wszystkie do tej pory zamieszczane bloki uszyte. Jeszcze tylko grudniowy i uszyć z nich narzutę :-)

A, no i otulacz już skończony i użytkowany nawet. Zdjęcia będą, jak się z aparatu zgrają na kompa :-)

środa, 21 listopada 2012

Nadrabianie zaległości

szyciowych. Na początku roku zapisałam się do zabawy zorganizowanej przez Jeni. Pełna zapału uszyłam dwa pierwsze kwadraty i ... odrzuciło mnie na trochę od maszyny. Na obecną chwilę mam uszytych 9 kwadratów, na zdjęcie załapało się pierwszych 8.


No i cieszę się, że pogoda w sumie nas jeszcze oszczędza, ponieważ dzierganie mi najzwyklejszego otulacza, ściegiem francuskim, jako dopełnienie do czapki i rękawiczek idzie mi jak krew z nosa.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających bloga :-)

wtorek, 13 listopada 2012

Do kompletu

Do niebieskiej czapki dołączyły rękawiczki. Jeszcze tylko otulacz na szyję, chociaż tutaj może być mały problem, ponieważ włoczki jednej niewiele mam.



Poza tym uszyło się ;-) takie niewiadomoco , w założeniu miał to być renifer Córka starsza upiera się przy łosiu (żmiję na swej piersi wyhodowałam ;-))


piątek, 26 października 2012

Zimno przyszło ... jest i bałwan

więc czapki na głowie nosić trzeba. Pierwsza powstała czapka dla Starszej. Jest cudownie miękka i przemiła w dotyku. Mam nadzieję, że będzie się tak samo pięknie nosić, jak pięknie wygląda :-) 



Dane techniczne:
wzór Rikke Hat (chociaż z mniejszą ilością oczek niż w oryginale)
druty KP od 3,5 do 5,0
wełna Zagrodowe BFL 4ply

Wczoraj natomiast powstała czapka dla Młodszej. Czyli tzw. powtórka z rozrywki ;-). Tym razem w wersji bez pompona. Tutaj nie zachwycam się włóczką, gdyż albowiem w ramach redukcji istniejących zapasów wykorzystałam zalegający w pudle z wełną 50-cio gramowy motek akrylu. Zostało go trochę na pompn, ale jak już wspomniałam, Młoda nie chce. Druty KP 3,5, dla pamięci zapisuję, że nabrałam 45 oczek. No i chyba wzmocnię dół czapki szydełkiem.

Pozdrawiam znad kubka z gorącą herbatką :-)


Edytuję, ponieważ zaraz przyłączę się do zabawy, którą zorganizowała  Marta (klik). Ma do oddania takiego oto bałwana.



poniedziałek, 22 października 2012

Mgła... i druty


Mgiełka (James Schuyler)

opada ciężko
na drzewa: brzask
dziś się nie rozjarza,
ranek
wsącza się w świat

Takimi widokami porannymi raczy nas ostatnio jesień. Wczoraj dopiero około 13 niebo przejaśniało i było słonecznie i kolorowo. Zdjęcia poniżej wykonała moja Starsza Córka. I wcale a wcale nie są podrasowane żadnym programem do obróbki zdjęć.



Skończyłam sweterek dla Młodszego dziecięcia. Zdjęć na ludziu na razie nie ma, bo Młoda odmówiła współpracy. Mam nadzieję, że z choć raz wciągnie na grzbiet to co wyprodukowałam. Najwierniej kolor włóczki oddaje zdjęcie nr 2. Wykonałam ten sweter od góry. Wyrabiam zapasy włóczkowe, tym razem padło na Merino de Luxe Yarn Art. Wiem jedno - więcej tej włóczki nie kupię. Od razu czuję na palcach sztuczność, a w dodatku włóczka w ciemniejszym kolorze podgryza. W poniższym modelu wykorzystałam łączenie nitek metodą, którą znalazłam w sieci, i napiszę Wam, że to się sprawdza.


Dane techniczne:
wzór - z głowy
włóczka Merino de Luxe 30 (100g/280m, skład 30% wełny, 70% akrylu) jasny fiolet (?) prawie 2 motki, bakłażan (?) tylko trochę
druty KP 4,0

W tzw. międzyczasie powstały mitenki. I niech się nie obrażają zwolennicy mitenek, ale dla mnie to chyba jeden z najbardziej porąbanych projektów, jakie można stworzyć. Palce marzną !!! A dla mnie, jak ma być ciepło, to po całości ;-) No ale są, i nawet czasami je zakładam ;-)



Dane techniczne
wzór Bonbons
włóczka BFL zagrodowa (inna kolorystyka, resztki które zostały mi po udzierganiu niebieskosci
druty 2,0

Pozdrawiam mgliście.

niedziela, 7 października 2012

Się udziało

Zdjęcia na razie są jakie są, jednak robić przy sztucznym świetle nie umiem (ha, ha tak jakbym potrafiła robić dobre zdjęcia w dziennym świetle).
Wzór powtórzony już (klik), ale tym razem zrobiłam szaliczek a' la apaszka, a nie obszerny szal.


Wymiary po zblokowaniu to 30 x 170cm, więc wcale nie takie maleństwo, a wagowo wyszło jak poniżej

 Tyle włóczki zostało mi z Zagrodowego Lace Merino (chyba, prawdę mówiąc - bo jakiś czas temu już włóczkę kupiłam, al metka się zapodziała, ale jutro mam nadzieję u źródeł swoją niewiedzę skorygować).
Dane techniczne:
wzór meandering vines shawl
włóczka Lace Merino zakupiona od Marty, zuzycie niecały motek
druty KP 4,0
wymiary szala 30 x 170cm

Natomiast z sernika nie zostały już nawet okruszki :-) Moja rodzina jednak sernikożerna jest bardzo bardzo :-). Tym razem upiekłam sernik londyński. Przepis zaczerpnęłam oczywiście z internetu - edytuję, bo oryginał znalazłam tutaj (klik) - wcześniej pisałam, że mi źródło się zapodziało. Poniżej podam przepis z moimi modyfikacjami, i bardzo szczerze polecam upieczenie tego ciasta. Jest naprawdę wyborne w smaku, a łatwe i szybkie w wykonaniu. No, pozostaje jeszcze czas przymusowego, obowiązkowego pobytu sernika w lodówce przed degustacją, ale naprawdę nie ma co się spieszyć, gdyż albowiem schłodzenie sernika wydobywa z niego głębię smaku :-)


składniki:
na sernik
* 1/2 kg sera białego półtłustego  - dałam ser president 1 kg
* 4 jajka (2 całe i 2 żółtka) - dałam 6 całych jaj
* 10 pełnych łyżeczek cukru pudru -  dałam 15 łyżek, i sernik wcale nie był za słodki, a ja nie lubię bardzo  słodkich ciast
* 1 łyżeczka esencji waniliowej, cukier waniliowy lub 2-3 krople zapachu waniliowego do ciast - dałam cukier
* od siebie dodałam 1 budyń waniliowy i sok z połowy cytryny

na polewę
* 5-6 pełnych łyżek kwaśnej (!) śmietany
* 1 pełna łyżeczka cukru pudru
* zapach waniliowy do ciasta (2 krople) lub esencja waniliowa

na spód
* 200 g herbatników petti beurre lub digestive  - dałam digestive, do tego rodzaju serników moim zdaniem niezastąpione
* 1 pełna łyżeczka cynamonu - pominęłam
100 g miękkiego masła - ja roztapiam

wykonanie - tu już napisze, jak ja piekę
Piekarnik nagrzać do 170st.

Ciastka pokruszyć, wymieszać z roztopionym masłem, wyrównać, podpiec w piekarniku 10 minut (w oryginale każą wstawić formę z ciastkami do lodówki)

Ser utrzeć dodając cukier, wanilię, budyń i po jednym jajku. Ja do ucierania nie angażuję już nawet robota, robię to zwykłą trzepaczką do jajek. Ucierać, aż masa będzie puszysta i kremowa, bez grudek (ale nie robić tego zbyt długo, żeby za bardzo nie napowietrzyć masy).
Masę przelać do formy do pieczenia. 

Podnieść temperaturę pieczenia do 180 st. Sernik piec w kąpieli wodnej przez 40 minut (w oryginalnym przepisie czas pieczenia wynosi 50minut), czyli formę z ciastem wstawić do drugiej, większej, i wlać do tej drugiej formy tyle wrzącej wody, żeby sięgała mniej więcej do połowy wysokości formy z sernikiem. Dla bezpieczeństwa formę z sernikiem można od spodu owinąć folią aluminiową.

Po upływie czasu rozsmarować na powierzchni sernika równomiernie polewę i piec jeszcze 10 minut - mój sernik tym razem był bez polewy.

Sernik wyjąć, wystudzić, odstawić do schłodzenia do lodówki na kilka godzin.

Życzę smacznego :-)


poniedziałek, 10 września 2012

Dahlia, RR i inne

Dzisiaj będzie dużo zdjęć, ostrzegam ;-). Na samym początku chciałam zaprezentować ukończoną w końcu dahlię . Prawdę mówiąc nie do końca jestem przekonana do takiego fasonu swetra, podczas dziergania niejednokrotnie w głowę wwiercała się myśl, żeby spruć robótkę, ale ostatecznie, jak widzicie, postanowiłam ją skończyć. Jak widać poniżej, ze mnie modelka jak z koziej ..., mężu robalom i kwiatkom umie robić zdecydowanie ładniejsze zdjęcia, więc jest to co jest i lepszych zdjęć nie będzie.





Dane techniczne:
wzór dahlia (klik)
włóczka Sonata ANILUX, w ilości prawie 6 motków 100 g
druty KP 3.5, 2.75 ( na plisę przodów)
 W stosunku do oryginału zmieniłam tylko długość dolnego prostokąta, gdyż chciałam, żeby sweter zakrywał moją szacowną. Scenerią do wykonania powyższych zdjęć był Jarmark Piaseczyński, gdzie można było zobaczyć m.in. cuda:
piękną panienkę
lniane serwety wykonane na drutach
kręć się kręć wrzeciono
jedna chusta z wielu

prześliczne witraże 




Dwa ostatnie zdjęcia przedstawiają 6 i 7 kawę z RR kawowego, w którym biorę udział.

Pozdrawiam wieczorową porą.

środa, 5 września 2012

Tapicer na mnie nie zarobi i Szarotki

W jakim stanie miałam w domu krzesła - wstyd się przyznać. Po wizycie w zakładzie tapicerskim, gdzie jak usłyszałam ile by mnie wyniosła renowacja moich 4 krzeseł, o mało co z tego przysłowiowego krzesła nie spadłam ;-). Za cenę którą usłyszałam, można już kupić nowe krzesła. Zrobiłam więc rundę po sklepach meblowych, ale nic mojej szacownej nie było w stanie dogodzić. Postanowiłam więc wziąć byka za rogi, zaopatrzyłam się u tapicera w nową gąbkę, zasłonki z lumpeksu, zszywacz tapicerski w leroy merlin i oto są:
krzesła jak nowe ;-). Wiem, jakie są niedociągnięcia, tapicerując je kolejnym razem postaram się uniknąć błędów które popełniłam. Że za niedługo czeka mnie wymiana materiału - zdaję sobie sprawę, bo temu jasnemu mając na stanie dwójkę dzieci i dwa koty nie wróżę długiego żywota :-)

Test przydatności do użycia zaliczony ;-)

Tu przepraszam za "tło", ale chciałam Wam pokazać jak było (wstyd) i jak jest obecnie.

A kiedy już się narobiłam jak dziki zwierz, postanowiłam sobie odpocząć w przemiłym towarzystwie.
Patronką wrześniowego Szarotkowa była dynia, którą przyniosła Gospodyni naszych spotkań.

A na spotkaniu oprócz pogaduszek, nie tylko na tematy drutowe, można było popodziwiać




pomiziać

i znów pozachwycać się


A teraz odliczam czas do następnego spotkania.