niedziela, 29 grudnia 2013

Billie hat i koraliki oczywiście ;-)

 Miałam przyjemność testować czapkę dla Cichej. Wzór ma być dostępny na ravelry.com po Nowym Roku. Serdecznie polecam.


Moja wersja powstała z niecałych 2 motków dropsowej limy, na drutach KP 3,5 i 4,0. Pompon mógłby być większy, ale włóczki zabrakło. Czapkę prezentuje Starsza, chociaż udzierg jest przeznaczony dla mnie. Jednakże muszę się zastanowić, czy będę ją nosiła, bo po raz kolejny się przekonałam, że fasonu dla mnie jeszcze nie wymyślono. Chociaż.... Na razie zima nas rozpieszcza, ale jak przyjdą mrozy to ta czapka na pewno spełni swoje zadanie - bo jest przyjemnie ciepła. Trochę się obawiałam, czy nie będzie mnie lima gryzła (bo ja tych wrażliwych ;-) na włoczki jestem), ale jak na razie jest dobrze.


Chciałabym Wam pokazać jeszcze przedświąteczne zamówienie koralikowe


oraz bransoletkę prezentową. Miało być "na srebrno". Mam nadzieję, że się udało sprostać zadaniu i jest dostatecznie "na srebrno" :-). 



niedziela, 15 grudnia 2013

Entrelac szal

Dzisiaj tylko mała zapowiedź. Szal się blokuje



Zielono mi

a właściwie Osobie, dla której są wykonane owe bransoletki.
Obydwie zrobione z toho 11/0, ze srebrnymi wykończeniami.





I jeszcze taka mała impresja ;-) Musiałam spróbować, czy umiem zrobić origami-star (klik) ;-) W tle dzierga się entrelac.

środa, 11 grudnia 2013

Czapka

w roli głównej. 
W listopadzie miałam przyjemność testować czapkę, którą zaprojektowała Ela, właścicielka bloga druting i cały ten misz masz. Z całym przekonaniem polecam - wzór (w ojczystym języku) napisany jest jasno i czytelnie. Poniżej widzicie efekty testowania. 
Miną dziecia proszę się nie sugerować - Młoda po prostu nie lubi pozować do zdjęć. Z czapki jest zadowolona.

Do wykonania użyłam włóczki Jeans Yarn Art (warstwa spodnia) i Cashmiry Batik Design. Zużycie włóczek to niewiele ponad 50 gram każdej. Druty KP 4,5.
Wzór dotępny na ravelry




wtorek, 10 grudnia 2013

Dużo

się dzieje ostatnio. Oprócz bransoletek, dziergania, szycia, życia rodzinnego i zawodowego - w szkole mojego dziecka odbył się ostatnio kiermasz świąteczny. Trochę rzeczy wyprodukowałam (kartki haftem matematycznym, bombki karczochowe, gwiazdki szydełkowe, kusudama, wypieki: piernik i pierniczki), ale zdjęć nie będzie, bo nie miałam zupełnie głowy do tego. Najważniejsze, że wszystkie rzeczy, które wraz z wychowawczynią mojego dziecka i rodzicami innych dzieci z klasy zrobiliśmy - się sprzedały :-)

Tak jak pisałam wyżej - na drutach się dzieje. Zapisałam się na KAL casual lace, termin mija 16 grudnia, i niestety, nie wyrobię się. Sweter jest na etapie dziergania korusa. Trudno.
Zostałam poproszona o wykonanie szala na zimę - zdecydowałam się zapoznać z techniką entrelac, którą to technikę Intensywna doskonale jak zwykle wyłozyła na swoim blogu (klik). Także szal się dzierga - wyrabiam już drugi motek włóczki.  I za chwilę komin będzie się dziergał, i muszę czapkę dla córki i dla siebie, i sweter dla męża. I nie wiem, kiedy to wszystko, bo jeszcze cały czas i ciągle bransoletki powstają. I tylko tu mogę pokazać gotowe twory.





Do następnego wpisu :-)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Historia pewnych kolczyków

Na pintereście zobaczyłam kolczyki (klik). To był zachwyt absolutny i oczywiście stwierdziłam, że muszę takie zrobić. Chwilę potrwało, zanim doszłam do zadowalającego mnie efektu końcowego.

Pierwsze podejście do tych kolczyków (a właściwie do jednego kolczyka) zrobiłam z koralików knorr - wyszło duże i właściwie nie nadające się do publikacji, chociaż Córka nie pozwoliła zniweczyć. Może jakiś brelok z tego powstanie, zobaczymy.

Później zakupiłam koraliki toho treasure, ale z kolei musiałam być  "mądrzejsza" i wykonałam kolczyki ściegiem britck stitch, co dało poniższy efekt

Nie zadowoliło mnie to, bo widać na zdjęciu, że boki są wklęsłe .
Kolejne podejście i tu już, tak jak Twórczyni nakazuje, zrobiłam te kolczyki ściegiem peyote. Daleko im do oryginału, ale jest już o niebo lepiej.


Rzeczywisty kolor kolczyków oddaje bardziej zdjęcie nr 2. Wzór, na podstawie zdjecia, rozrysowałam sobie sama. Oczywiście pościągałam sobie inne wzory, tylko ten deficyt czasu ... albo po prostu za dużo srok chcę złapać za ogony ;-)

Teraz czas iść spać, bo inaczj rano będzie tak


Dobranoc.


niedziela, 24 listopada 2013

Potrzebna pomoc !!!

Mała Julka jest ciężko chora. Ma chore serduszko. Szansą dla niej jest operacja , której podjął się wykonać prof. Edward Malec w Klinice Uniwersyteckiej Muenster. Ale do tego potrzebne są pieniądze, duzo pieniędzy. Moja koleżanka z forum internetowego, która jest mocno zaangażowana w akcje pomocowe dla chorych dzieci,  poprosiła mnie o przekazanie fantów na licytację dla Julki właśnie.


Także, osoby posiadające konto na FB, zapraszam tutaj https://www.facebook.com/events/1418503538380941/ , można wylictować naprawdę wiele fantastycznych rzeczy.

Każda złotówka jest na wagę serca Juleczki!


Dołączyłam się do akcji z następującymi rzeczami:





oraz 

bransoletka jeszcze nie jest wystawiona na aukcję, ale będzie :-) 


czwartek, 21 listopada 2013

Rzemienie i koraliki - czyli zamówienia 3 :-)

Jest mi niezwykle miło, kiedy to co robię podoba się także innym.
Ale to sprawia też, że stawia się przede mną wyzwania, którym staram się sprostać. Tak było w przypadku rzemieniowego naszyjnika. Przesyłka w drodze, a ja z duszą na ramieniu czekam, czy to, co zrobiłam spodoba się Odbiorczyni, jak już przesyłkę rozpakuje. Mam nadzieję, że tak.

Wyzwaniem było tworzenie naszyjnika do kompletu z bransoletką :-) 
Ponieważ nie posiadam ekspozytora na naszyjniki, zdjęcie wykonane jest na "plaskacza"



Oprócz powyższego zamówiona została "stonogowa" bransoletka w kolorach fioletowych.



To dwa różne zamówienia. Ale że zrobione jednego dnia to prezentuję je razem.


Co do pierwszego to miałam wytyczne, że ma być w kolorze błękitnym.


Drugie to czarno-hematytowa "stonoga" To zestawienie kolorów - czerń i hematyt - niezmiennie mnie zachwyca.

Teraz zaś, zanim dojdą zamówione koraliki, będę dziergać na drutach testową czapkę:-)
Miłego dnia dla Was :-)

piątek, 15 listopada 2013

Koty raz

Było zapotrzebowanie na uszycie poduszki z kotami. Najprościej jak można, bez zbędnych zdobień, żeby nie zakłócać piękna materiału w koty. Mam tylko nadzieję, że poduszka spodoba się Osóbce, dla której była szyta. 




Poza tym coś tam się koralikuje, a w międzyczasie coś tam innego powstaje ;-)




Miłego dnia dla Was :-)

niedziela, 3 listopada 2013

Cabled Glamour Cowl i mitenki

Najpierw zobaczyłam tu. Później na spotkaniu robótkowym w Magic Loop zobaczyłam inne wersje, aż w końcu zapragnęłam i ja mieć swoje glamour. Tak więc na owym spotkaniu zakupiłam dwa motki wełny mając nadzieję, że przecież wystarczy na pewno na taki otulacz.Za chwilę kurcgalopem gnałam po trzeci motek, w obawie że wykupią, bo włóczka ostatnimi czasy okazała się dosyć chodliwa, sądząc po ilości otulaczy, które powstają, albo już powstały ;-) Parę dni dziergania i oto jest. Mógłby być odrobinę dłuższy. I mam wrażenie, że mój otulacz wyszedł chyba węższy od pierwowzoru i tych otulaczy, które widziałam już zrobione albo w trakcie tworzenia. Nic to, nosić będę.



Zdjęcie pt. "Mamo, budzimy się"

Dane:
wzór: cabled-glamour-cowl (nie kupowałam, wystarczyły informacje zebrane na spotkaniu, co do ilości       oczek na drucie, a sposób wykonania na podstawie zdjęć)
włóczka: rowan-kidsilk-haze-glamour w ilości 3 motków
druty: KP5.0


Jakiś czas temu Mąż poprosił mnie, żebym zrobiła mu do pracy mitenki. Mitenki, nie rękawiczki, bo paluchami odzianymi w rękawiczki, nawet palczaste, ciężko operować na klawiaturze dalmierza. No ale w owe odsłonięte paluchy potrafi być zimno, więc dobrze by było, gdyby mitenki klapkę ;-) posiadały, coby sobie co jakiś czas zmarznięte paluchy ogrzać. Tak więc powstały mitenki z klapką. Na modelu zdjęć nie będzie, bo model nie umie do zdjęć pozować, a na moje ręce mitenki są za duże ;-) Do ich zrobienia wykorzystałam resztki włóczki, jaka mi pozostała po zrobieniu mężowego swetra.




Dziękuję za uwagę.
Spokojnej nocy dla Was :-)

piątek, 1 listopada 2013

1 listopada

Wieczorny spacer na cmentarz, gdzie zapalamy symboliczne światełka Naszym Bliskim, których groby znajdują się kilkaset kilometrów od nas. 

Później chwila przy fontannie.


Teraz leniwy wieczor z robótką w dłoni...

wtorek, 29 października 2013

Osobno albo razem

Dzisiaj chciałam zaprezentować bransoletkę catepillar (chociaż bliscy twierdzą, że to żadna gąsienica, stonoga raczej ;-)). Powstała jako efekt nieporozumienia, ale dałam jej szansę, a dla Klientki wykonam to, co sobie życzy.
Bez zbędnych słów: czerwono-czarno-hematytowa stonoga :-) Można nosić osobno...




... albo jak tutaj w połączeniu z bransoletką rzemieniową - bardzo fajnie taki duet wygląda na ręce.




Oprócz tego powstała druga chanelka - na zamówienie




Miłego popołudnia dla Was.

piątek, 25 października 2013

Rzemień + elementy metalowe...

... i powstała taka oto oszczędna w formie bransoletka.




Na pewno do powtórki, z rzemieniem innego koloru niż czarny ;-)

Słonecznego dnia Wam życzę :-)

Czerń przede wszystkim

Bransoletki czarne lub prawie czarne cieszą się największym powodzeniem :-) Dlatego ciągle koralikuję :-)

I zrobiło się: czarna matowo - błyszcząca, mam nadzieję, że to widać na zdjęciu. Zresztą, widać że zdjecia nie najlepszej jakości, ale ostatnio nie umiem się z moim aparatem dogadać.:-(
Bransoletka zrobiona z koralików Toho 8/0.

Tu są : czarno - złota bransoletka + naszyjnik o długości ~46cm, wykonane z Toho 11/0. Razem z zielono mieniącą się bransoletką  (też Toho 11/0) tworzą jedno zamówienie Czarno - hematytowa to kolejne zamówienie.

Czasem zdarzają się i takie zlecenia :-)


Poza tym na drutach też coś się dzierga, na szaro i na czerwono-winno.

Dziękuję za liczne odwiedziny (statystyka ;-)) na moim blogu.
Dobrej nocy dla Was.