piątek, 24 czerwca 2016

Pozostając w temacie szycia

Przede wszystkim dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem, cieszy mnie, że jeszcze ktoś tu zagląda :-)
Wracając do tytułu postu...
Prawdę mówiąc, nie pamiętam dokładnie, kiedy zaczęłam szyć poniższą pracę - czy to było rok temu, czy dwa lata. Uszyłam wtedy pół topu (czyli góry patchworku), a później odłożyłam w kąt. Kiedy w maju Młodsza skręciła sobie nogę tak, że przez 3 tygodnie kiblowałyśmy w domu, stwierdziłam, że wezmę byka za rogi, czyli skończę patchwork. Skończyłam ciut później niż w maju, a zdjęcia jako takie robiłam dzisiaj. Nieważne. Ważne że jest. I nawet jestem z niego zadowolona :-)
Kiedy zaczynałam szyć, moje założenie było takie, że wykorzystam skrawki, kawałki materiału, które mam w domu, nie kupię ani cm nowego do tego projektu. Udało się. natomiast konkluzja jest taka, że ścinki generują ... ścinki, i tylko trochę "szmat" mi ubyło ;-) Dobra, koniec gadania :-), czas pokazać zdjęcia

Wierzch narzuty


 A może to jest wierzch? ;-)

Szczegóły


Lamówka


Przez zupełny przypadek uszyta przeze mnie narzuta wpisuje się w tematykę (kolorystykę ;-) ) konkursu zorganizowanego (już po raz drugi) przez Gosię Pawłowską z bloga Quilts My Way  Dlatego też zgłaszam moją pracę do drugiej edycji Hello Sunshine .

Oraz przyłączam się do akcji "Uwolnij tkaniny" w Zapomnianej Pracowni

środa, 22 czerwca 2016

Odkurzanie...

bloga po raz kolejny. Jak widać, systematyczność w prowadzeniu nie jest moją domeną. Ci z Was, którzy być może obserwują mój profil na FB zauważyli, że w czasie, kiedy mnie tu nie było, coś tam jednak się tworzyło. Postaram się sukcesywnie pokazać wytwory rąk moich.
 Dzisiaj chcę Wam pokazać w sumie najświeższe rzeczy, które powstały w pracowni. Tak, tak, w końcu zebrałam się, żeby cały sprzęt szyjący + materiały wywieźć do biura, które teraz funkcjonuje jako geodezyjno-krawieckie ;-). Powstały dwie małe poszewki na poduszki, nic specjalnego, poza tym, że do ich uszycia wykorzystałam minky. To moje pierwsze podejście do tego materiału. I chociaż to sztuczność, to przyznam szczerze, że baaardzo miła w dotyku. Na spód poduszek może być :-) Obydwie powłoczki są zapinanena kryty suwak. Jako pierwsza powstała ta. Sprzedała się "pniu"




Ta była druga. Uszyta na zamówienie.


To, wbrew pozorom, jest ten sam materiał na spodzie. Na pewno powstaną kolejne powłoczki z wykorzystaniem minky. Góra powłoczek to amerykańska bawełna, której jakość i design niestety bije na głowę polskie wzornictwo,

Pozdrawiam wieczornie i do kolejnego wpisu.

sobota, 26 marca 2016

niedziela, 7 lutego 2016

Entrelac po raz nie wiem który ;-)

Chyba muszę odpocząć od tej techniki ;-)
Ale zanim to zrobię pokażę Wam chustę, którą ostatnio zrobiłam. Już napisałam na FB,. że to moja zdecydowana faworytka z tych, które do tej pory zrobiłam. Wpływ mają na to kolorystyka chusty oraz włóczka - czyli Lang Yarn Jawoll Magic Degrade. I chociaż miałam czarne ręce w trakcie roboty (pierwszy raz włóczka mi tak farbowała), to zdania nie zmienię. Po skończeniu robótki potraktowałam wyrób kąpielą octową ;-), później eucalanową ;-). Chusta jest przyjemnie miła w dotyku, chociaż baaaaaardzo minimalnie ją "czuć" ale to czucie jest akceptowalne nawet dla takiego wrażliwca jak ja, jeżeli chodzi o "gryzienie" włóczki.
Oto bohaterka dzisiejszego wpisu ;-) :



Miłej niedzieli dla Was.

piątek, 5 lutego 2016

Czapki. Znowu ;-)

Tak naprawdę pora roku zobowiązuje ;-), chociaż za oknem aura bardziej wiosenna niż zimowa. Ale zaistniała konieczność wykonania czapki entrelacowej, która to na krótką chwilę oderwała mnie od dziergania swetra. No dobrze, na więcej niż krótką chwilę - jeżeli nie zaufa się własnej intuicji, to prucie trzeba zaliczyć.




  Druga czapka natomiast powstała dawno temu, jako test testu ;-) dla Justyny Lorkowskiej Lete. jest to wzór twelve-cables. Coś mi w tej czapce nie pasowało, ale spruć było szkoda, i tak przerzucałam ją z miejsca na miejsce. Ostatnio Młodsza Córa zobaczyła czapkę i powiedziała, że będzie ją nosić, jak doszyję do czapy pompon. I to nadało charakteru czapie, a Młoda, nieskromnie powiem fajnie w tych "kabelkach" wygląda. Zresztą obie moje córy ładnie w czapkach wyglądają, w przeciwieństwie do mnie ;-). "Sesja" wykonana wieczorową porą, więc przepraszam za marną jakość zdjęć.


                                                
                                                

Miłego dnia :-)